poniedziałek, 4 lipca 2011

Sesja ciągnie się za mną straszliwie. To nie znaczy jednak, że nic nie powstaje, ciągle coś robię. Przestaję wtedy chociaż na chwilę myśleć o tym ile i na kiedy mam do zrobienia. Czasem wystarczy nawet parę minut, może kwadrans i wraca mi chęć do życia. :-)
Naszyjnik na długim łańcuszku, takie lubię najbardziej. A do tego leciutki i uniwersalny, bo pasuje prawie do wszystkiego.
Zapięcie w formie kwiatka i motyla.

Jako że kolczyków nigdy za wiele - kilka drewnianych, dosyć długich. Czekały na swoją kolej do zdjęć i się doczekały.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


18.10. Candy Oh deer!