środa, 20 lipca 2011

Okazuje się, że na marynarskie broszki jest większe zapotrzebowanie, niż mi się wydawało. Usiadłam więc i dorobiłam trochę. Te akurat wyszły trochę krzywe, nierówno poprzycinane i poplamione klejem, ale i tak się rozeszły prawie natychmiast.


Na specjalne zamówienie córki znajomej, zakochanej w biedronkach poczyniłam takiego oto robala. Tak mi się spodobał, że zrobiłam i dla siebie, w trochę większej skali. ;-)

Młody jak zobaczył natychmiast zapragnął mieć podobnego. Po namyśle stwierdził jednak, że z robali woli pająki i czy nie mogłabym mu zrobić takiego z długimi nogami...
Miłego popołudnia! :-)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Bransoletka we fioletach, chodziła mi po głowie odkąd poczyniłam ten naszyjnik dla przyjaciółki. Zebrałam się w końcu w sobie i oto jest! :-) Mam nadzieję, że się ruda jest zadowolona i że się podoba. :-)
Tak się wkręciłam w marynarskie broszki, że rozrysowuję sobie kolejne pomysły i już niedługo mam zamiar je zrealizować. :-) A pierwsza, pasiak z czerwona kotwicą już zaklepana. ;-)

niedziela, 10 lipca 2011

Marynarskie broszki w 3 odsłonach. Sesja w końcu za mną, więc wyciągam pudełko ze skarbami, otwieram kalendarz, gdzie na szybko rozrysowuję pomysły (pamięć mam dobrą, ale krótką) i znikam na parę godzin. Pogoda dziś paskudna, burza o 9 rano, więc to kolejny dzień na dłubanie w filcu i koralikach. :-)
Miłej niedzieli!

poniedziałek, 4 lipca 2011

Kolejne dwie pary, tym razem w fuksji i fiolecie.

Sesja ciągnie się za mną straszliwie. To nie znaczy jednak, że nic nie powstaje, ciągle coś robię. Przestaję wtedy chociaż na chwilę myśleć o tym ile i na kiedy mam do zrobienia. Czasem wystarczy nawet parę minut, może kwadrans i wraca mi chęć do życia. :-)
Naszyjnik na długim łańcuszku, takie lubię najbardziej. A do tego leciutki i uniwersalny, bo pasuje prawie do wszystkiego.
Zapięcie w formie kwiatka i motyla.

Jako że kolczyków nigdy za wiele - kilka drewnianych, dosyć długich. Czekały na swoją kolej do zdjęć i się doczekały.






18.10. Candy Oh deer!